Świadectwa lekarzy ginekologów

Proszę o przesyłanie swoich świadectw. Poniżej te, które znalazłem w internecie.

 

Antykoncepcja na receptę
Jestem lekarzem ginekologiem, w pewnym momencie życia zostałem bardzo mocno uwikłany przez szatana w przepisywanie pacjentkom środków antykoncepcyjnych. Pan Bóg był jednak dla mnie bardzo łagodny i stopniowo mnie z tego wyzwalał.
Pewnego razu pojechałem do znajomego księdza do spowiedzi; moja żona spowiadała się pierwsza, a ja się zastanawiałem, czy powiedzieć spowiednikowi o tych środkach antykoncepcyjnych czy nie. Pełen wahania otworzyłem na chybił trafił Pismo św. i natrafiłem na słowa: "Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?" (Mt 23, 32). Widząc tak wyraźny Boży znak, postanowiłem wyznać również ten grzech: Po wyspowiadaniu mnie ksiądz długo milczał, aż pomyślałem: "usnął, moje grzechy go uśpiły", a potem powiedział do mnie: "słuchaj, jak nie rzucisz tych środków antykoncepcyjnych, to nie będę mógł ci dać rozgrzeszenia".
Myślałem, że zapadnę się ze wstydu pod ziemię, kiedy to usłyszałem. Odpowiedziałem spowiednikowi natychmiast: "trudno, zrywam z tym".
Kiedy wracaliśmy do domu, cały czas myślałem o tym, jak ja sobie teraz poukładam życie zawodowe. Diabeł tak już mnie wówczas omotał, że wręcz nie wyobrażałem sobie swej praktyki lekarskiej bez możliwości przepisania pacjentce środków antykoncepcyjnych. Jedynym wyjściem z tej sytuacji była po raz kolejny modlitwa: "Panie Boże, ja nie wiem, jak to będzie, ale Ty jakoś to poukładaj" - prosiłem z ufnością. I tak się złożyło, że przez trzy albo cztery miesiące żadna z moich pacjentek nie chciała, żebym jej takie specyfiki przepisał. W tym czasie wiele rzeczy sobie poukładałem, a poza tym Pan Jezus zrobił dla mnie coś jeszcze.
Przyjechali kiedyś do nas na oddział przedstawiciele firmy trudniącej się handlem środkami antykoncepcyjnymi, żeby zaprosić mnie i moich kolegów ginekologów na konferencję naukową do Warszawy.
Pojechaliśmy. Na miejscu się okazało, że organizatorzy zrobili straszną gafę, ponieważ przez swe niedopatrzenie zaprosili także pewnego profesora ginekologii, który się niedawno nawrócił. I już na samym wstępie swojego wystąpienia lekarz ten tak potężnie, bezpardonowo skrytykował środki antykoncepcyjne, że aż dusza rosła. Ale to jeszcze mi nie wystarczyło, jeszcze pozostały we mnie jakieś wątpliwości. Zaraz potem wystąpił inny profesor, będący zagorzałym zwolennikiem antykoncepcji. Ten z kolei prelegent reklamował ją nadzwyczaj gorliwie, a na
koniec pokazał powszechnie znane przeźrocze ukazujące mechanizm działania środków antykoncepcyjnych. Jakoś tak mimochodem przeczytałem punkt drugi, gdzie było napisane: "nigdy nie można wykluczyć działania wczesnoporonnego". Momentalnie się przeraziłem: "Boże, czego ja w swoim sercu bronię!"... Wiedziałem, że nigdy więcej tego nie zrobię.
Po tej konferencji miałem już siłę odmawiać kobietom proszącym o receptę na środki antykoncepcyjne.
Miałem już siłę z nimi rozmawiać, miałem siłę mówić o tym nawet swoim kolegom i miałem siłę świadczyć, że ja tego nie robię. I co najciekawsze: chociaż strasznie się bałem, że środowisko lekarzy ginekologów nie zaakceptuje mnie, jako "odszczepieńca", to jednak bardzo szybko się okazało, że moi koledzy i koleżanki zaczęli mnie bardziej szanować niż wówczas, gdy bez mrugnięcia okiem przepisywałem antykoncepcję. To właśnie było dla mnie najbardziej zaskakujące w tym wszystkim.
Wielkich dzieł dokonał Pan w moim życiu. Chwała Mu i cześć na wieki!
Irek
Miłujcie się, nr 4-2007

Poprzednia strona: Zrób szczegółowe badania Następna strona: Zapraszam